sobota, 7 września 2013

Chapter 8

Idę w stronę niebieskiego jak niebo dniem jeziorka, ciężko jest je zobaczyć ponieważ dookoła jest mnóstwo mgły. Doszłam do jeziorka i przy nim stała stara kobieta, wyglądała jak ta na zdjęciu które widziałam u Harry'ego w samochodzie tylko była nieco starsza. Nagle kobieta zniknęła a ja rozejrzałam się wokoło, teraz byłam w środku lasu, znowu zobaczyłam tą samą osobę. Co się dzieje? Gdzie ja jestem? Zaczęła podchodzić w moją stronę a ja oddalałam się do tyłu. W końcu znalazłam się pod drzewem a ona stała już ze mną twarzą w twarz, była...tak jakby przeźroczysta? Czy to duch? Wyciągnęła rękę w moją stronę a ja jakby drzewo miało się przesunąć zaczęłam je pchać plecami, nagle wpadłam do wody. Ja pierdole o co chodzi? Rozejrzałam się i zobaczyłam że nie jestem już w lesie, ale w tym jeziorku a dookoła nie ma ani jednego drzewa. Kobieta weszła za mną do wody i złapała mnie za rękę. Była staruszką z siwymi włosami, ale nadal nie wiedziałam kim jest. Jej uścisk był naprawdę silny.
-K-kim jesteś?-Jąkałam się. Ona złapała mnie za szyję.
-Twoim największym koszmarem-Zacisnęła uścisk na mojej szyi, nie mogłam oddychać, z oczu zaczęły lać mi się łzy, ostatni raz płakałam jak mój tata odszedł. Gdy próbowałam odepchnąć kobietę, moja ręka tak jakby "przeleciała" przez jej ciało. Jak to możliwe że ona mnie dotyka a ja jej nie? Pchnęłam mnie w głąb wody, teraz już w ogóle nie mogłam oddychać. Nagle zemdlałam...

Obudziłam się krzycząc i prawie płacząc. Zaraz, zaraz. Jak to się obudziłam? Kiedy poszłam spać? Zauważyłam że siedzę na kolanach Harry'ego na ławce a wokoło jest ciemno. On (Harry) spał i nie obudziły go moje krzyki.
Ten sen był taki realistyczny, na pewno widziałam gdzieś tą kobietę, ale na prawdę nie mogę sobie przypomnieć gdzie.
-Harry-Próbowałam go obudzić, ale zero reakcji-Harry!-powtórzyłam nieco głośniej.-Ja pierdole, HARRY-teraz już krzyknęłam, ale poskutkowało.
-Czego się drzesz?-otworzył oczy i spojrzał na mnie, dopiero teraz sobie przypomniałam że moje policzki są mokre od łez-Płakałaś?-Spytał, jakby z troską?
-Nie, tylko coś mi wpadło do oka-Zaczęłam wycierać ręką policzki.
-Pierdol, pierdol, ja posłucham-poruszał zabawni głową.
-Jak się z tond wydostaniemy? Jest środek nocy a tu nie ma nawet latarni, poza tym głodna jestem.-Wstałam z jego kolan i usiadłam obok na ławce, nasz pocałunek poszedł w zapomnienie, to było pod wpływem chwili, ale ja nadal nie wiem kiedy zasnęłam. Mniejsza o to.
-Nie mam pojęcia, samochody tu raczej nie jeżdżą, chyba że poszukamy naszego?-Na jego słowa tylko przytaknęłam. Ruszyliśmy w środek lasu, no wiem, mało oryginalne bo tam mało co można zobaczyć.
Może myślicie że ja i Harry zaprzestaliśmy topór wojenny? Otóż nie. Postanowiliśmy po prostu nie wchodzić  sobie w drogę bo Londyn jest na prawdę duży.
Po jakiś 20 minutach drogi zrobiłam się strasznie zmęczona. Harry chyba to zauważył.
-Chodź wezmę cię na ręce.
-Nie trzeba, poradzę sobie-chłopak jakby w ogóle nie usłyszał tego co powiedziałam, wziął mnie na ręce jak byśmy byli świeżo po ślubie. Nie spodobało mi się to za bardzo no ale jestem na prawdę zmęczona. Po kilku minutach odpłynęłam.
Gdy się obudziłam byłam równie przerażona, nadal śnił mi się ten dziwny sen i wyglądał on dokładnie tak samo jak poprzedni. Wciąż byłam na rękach Harry'ego, ciekawe ile spałam? Gość jest na prawdę silny skoro tyle czasu niósł mnie na rękach a ja do najlżejszych dziewczyn nie należę, nie, ja nie jestem gruba, jestem na prawdę szczupłą dziewczyną, przynajmniej nie narzekam. Po chwili Harry stanął a ja zeszłam z jego rąk. Rozejrzałam się i zobaczyłam że jesteśmy przy tym samym jeziorku co mi się śnił. Dobra. To jest przerażające. Jezioro nie dość że było niebieskie jak niebo dniem to jeszcze rozświetlało okolice.
-Ejjj Dess
-Co tam Harry-zapytałam przerażona.
-Tu jest zasięg-zmarszczyłam brwi, jak to możliwe że tu jest zasięg? Przecież tu są tylko drzewa i jezioro.
-To zadzwoń-powiedziałam i rozglądnęłam się wokoło. W oddali zobaczyłam jakąś postać, ale zaraz zniknęła. Chociaż może mi się wydawało.
*Harry*
Wyciągnąłem telefon i wybrałem numer Lou. Pierwszy sygnał, drugi sygnał i w końcu ktoś odebrał.
-Halo?
-Hej Louis, słuchaj musisz po nas przyjechać-usłyszałem pikanie w komórce. Dlaczego się rozłączył? Wybrałem numer Nialla, on nie odbiera, to samo z Zaynem i Liamem.
_______________________________________________________________________________
Cześć :* I jak wam się podoba? Wiem że długo nie dodawałam, ale nie miałam czasu bo szkoła się zaczęła.
Wracając do rozdziałów, będą one dodawane 2 razy w tygodniu (możliwe że więcej). Jak widzicie jest to rozdział 8 pierwszej części opowiadania, 1 część będzie miała 20 rozdziałów, będzie oczywiście jeszcze 2 i możliwe że 3, ale to jeżeli ktoś jeszcze będzie to czytał :) Do następnego.

6 komentarzy:

  1. Świetny rozdział ciekawe o co chodziło z tym snem Dess. Mam nadzieje że opowiadanie nie zmieni się do tego stopnia że będzie przypominał koszmar z ulicy wiązów :P sorry ale nie lubie Horrorów xd ale troche grozy nigdy nie zaszkodzi, chociaz wole ta groze ze strony chłopaków niż ze strony jakiegoś ducha starej babki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To na pewno nie będzie horror, sama ich nie lubię <3

      Usuń
    2. pjona! :D
      ja bym przez tydzień chodzić do łazienki w nocy nie mogła xD Jak ja sie bałam zasnąć gdy ktoś mi gifure wysłał przed spaniem xd

      Usuń
  2. mhm, ciekawy rozdział. ten sen był przerażający. zastanawia mnie tylko to, dlaczego Louis się rozłączył? Ugh, dodawaj szybko kolejny rozdział. ily xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Serio? W takim momencie?
    Mam focha...
    ...na 2 sekundy <33
    Genialnie piszesz i czekam na NN :* :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooooo... :3 Zajebisty rozdział!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za każdy komentarz pozostawiony na blogu.
Przeczytałaś? Skomentuj, nawet jeżeli ci się nie podoba.
SPAM, zostaw w zakładce "SPAM/POLECAM" wtedy się nie po gubie i na pewno wejdę na bloga ♥